Jesienne obserwacje ptaków
Ptaki po okresie ciszy powodowanej między innymi pierzeniem, zaczęły znowu się odzywać. Niektóre zbierają się w większe gromadki, część odleci na nieco cieplejsze miejsca inne zdecydują się zostać i przeczekać zimę tu gdzie znają miejsca żerowania.
Bardziej widoczne są teraz w moim otoczeniu kopciuszki, bogatki, wróble. Kopciuszki w pojedynkę, bogatki i wróble w gromadzie. Wszystkie lubią przebywać w towarzystwie człowieka. Bogatki w moim ogródku wydłubują ostatnie ziarenka słonecznika specjalnie posadzone dla ptaków.
W parku zadziwiła mnie duża ilość kosów, których tu dawno nie widziałam. Świetnie się bawiły, jak przedszkolaki wypuszczone na trawkę. Miejskie kosy odlatują w cieplejsze strony sporadycznie.
Sójek było kilka, pięć albo sześć. Darły się, przeganiały, miały wiele do powiedzenia. Nie lubią latać daleko, więc prym wiodą w tym małym parku.
Zadziwiła mnie duża gromadka kowalików. poruszały się tak szybko, że trudno było za nimi nadążyć z aparatem. Długimi dziobami podobnymi do dziobów dzięciołów wygrzebują z zakamarków kory smakołyki. Jeden z nich znalazł żołędzia, przeniósł go na drzewo, umieścił w szparze kory i rozkuwał go.
Dzięcioł duży w parku też obowiązkowy.
A z okna mogłam obserwować dzięcioła zielonego. Działał na akacjach. Pracował co najmniej godzinę i tyle czasu mi zajął, Bo nigdy nie wiadomo czy jakaś świetna okazja mnie nie minie.
Był jeszcze dzięcioł białoszyi i dzwońce ale zdjęcia nie będzie, marnie wyszły.