Zima nie zima
Będzie miks z dwu dni. Jako miłośniczka ptaków, wychodzę z domu i już się rozglądam czy któreś nie śpiewa czy siedzi na gałązce. Poniedziałek pochmurny ale obowiązkowo wychodzę, mimo że kręgosłup daje się we znaki. Na szczęście najbardziej na siedząco, więc trzeba chodzić.
Jest sroka na drzewie, sikorki bogatki pod drzewem. Jedna robi dla mnie ciekawą pozę.
Daleko za rzeką sarenka na oziminie pokrytej lekkim śniegiem. Gałęzie nie pozwalają wyostrzyć na zwierzęciu.
Ale jest i grupa saren, już za rzeką, tylko dzień się kończy, światła brak, zbliżyć się do nich też nie można.
Drugi dzień znacznie pogodniejszy. Widać to przez okno. Nasiona klonów czekają na gile. W tamtym roku były, może i w tym się ich doczekam.
Na kwiczoły też jedzonko czeka. Już ich tu dzisiaj słyszałam.
Ptaki radośnie fruwają prawie nad głową. To cała gromada szczygłów.
Dzwońce też są.
A w Wisłoce krzyżówki.
I słońce zachodzi z ciekawymi refleksami w chmurach.