Zaskakujące spotkanie z turakiem fioletowym
Podczas mojego pobytu w Hiszpanii chodziłam na poranne długie spacery ścieżką ekologiczną wzdłuż brzegu morza. Zgodnie z moimi zainteresowaniami wypatrywałam ptaków. Wychodziłam z domu tuż przed wschodem słońca co w Hiszpanii nie było znów taką wczesną porą. Na przestrzeni trzech miesięcy to czas między 7 a 8 godziną. Był czas na zachwyt słońcem wychylającym się zza wody i czas na obserwacje ptaków i roślin. Byłam zwykle pierwsza na ścieżce. W drodze powrotnej mijali mnie biegający i właściciele psów ze swymi pupilami. Któregoś ranka zaskoczył mnie szczególny widok. Czarny spory ptak z dużą ilością czerwonych piór na spodzie skrzydeł. Gdyby nie ten czerwony kolor niespodzianki by nie było. Wypatrzyłam w zaroślach dziwnego, nieznanego mi ptaka. Nie dał mi wiele czasu na obserwacje. Było to jednak dla mnie duże przeżycie.