Słoneczny dzień po długim czasie niepogody
Słońce poranne wygoniło mnie z domu tuż po ósmej. Niedaleko, w stronę rzeki. Miałam wielką nadzieję na fotki ptaków. Przeszłam przez most i nic. Rzeka lekko wezbrana, pojawiły się w górze dwa kormorany ale w wodzie nic.
Wczoraj wieczorem spadło odrobinę śniegu, dzisiaj lekki mróz, słońce poprawiło kolory przyrody. Miło obserwować otoczenie ale ja chciałam fotek ptaków. To droga prowadząca z mostu dla pieszych do Podleszan, wsi za rzeką. Jeszcze przed wałem, więc to teren zalewowy. Fajne miejsce do krótkich spacerów. Można z niej obserwować bażanty, sarny, czasem zdarzy się zając lub nawet lis.
Wróciłam przez most i poszłam do parku ścieżką koło wału. Spacerniak pusty, chociaż piękna pogoda i dzień wolny wielu ludzi. Nawet piesków nikt nie wyprowadzał.W parku też cisza. Idę po pojedynczych śladach.
Obeszłam park i cisza.
W ostatniej chwili przed wyjściem usłyszałam dzięcioła zielonego i grubodzioba. Ale gdzie? Grubodziób na szczęście przeniósł się na platana i trudno go nie zobaczyć.
Po grubodziobie odezwały się sroka i sójki. Te ostatnie narobiły sporo hałasu.
Były i kosy.Jednak radość największą sprawił mi dzięcioł zielony. Wylądował całkiem blisko i zabrał się do drugiego śniadania, podczas gdy ja byłam na czczo i ze zmarzniętymi rękami. Sesja trochę trwała ale kto nie skorzysta z takiej okazji.
Chyba jedzonko było smaczne. Musiałam się cicho wycofać bo ile zdjęć można robić jednemu dzięciołowi nawet tak uroczemu.
Tutaj kończy się moja trasa spacerowa, schodzę po schodkach z wału i idę na późne śniadanie.